41

Tadeusz Eysymont

malarz

"Treścią jego dzieł jest wyrażenie środkami malarskimi spraw ludzkiej kondycji – symbolicznych, uwikłanych w archetypiczne nawarstwienia (...)" - Jadwiga Najdowa

Urodził się w 1924 r. w Rypinie. Zmarł w 1991 r. w Szczecinie. W latach 1948- 1952 studiował w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku pod kierunkiem Juliusza Studnickiego, Jacka Żuławskiego i Stanisława Michałowskiego.

W 1978 r. Tadeusz Eysymont, jako uznany szczeciński malarz, wykonał na budynku zakładów „Dana” w Szczecinie monumentalną mozaikę, która stanowiła niejako kwintesencję jego artystycznych poszukiwań. Choć dziś zdemontowana (powróciła do pracowni, w której kiedyś powstawała i jest konserwowana przez syna Tadeusza – Jarosława), nadal pozostaje "firmową wizytówką" nieżyjącego artysty.

Kiedy w 1953 r. T. Eysymont przybył wraz z "grupą sopocką" do Szczecina, był ukształtowanym w atmosferze kolorystyczno-realistycznej szkoły artystą, przygotowanym do tego, by podążyć własną drogą twórczych poszukiwań. Niemałą rolę odegrała w tych poszukiwaniach fala malarstwa abstrakcyjnego, ogarniająca Polskę w końcu lat 50. XX stulecia, która wciągnęła malarza w fazę eksperymentów formalno-strukturalnych. Niewielkich rozmiarów obraz "Zbroje", wystawiony na aukcji w Galerii Kapitańskiej, ma już cechy, które stały się później charakterystyczne dla jego "malarstwa materii": skłonność do budowania kompozycji elementami piętrzącymi się i rytmicznie zróżnicowanymi, materialność faktury oraz kolorystykę utrzymaną w gamie tonacji ziemi z akcentami ostrej czerwieni i żółcieni.

Szczególnie lubię dwa obrazy T. Eysymonta. Jeden należy do cyklu zatytułowanego "Przekroje" i ma numer XVIII. Fakturalny, utrzymany w złocisto-srebrzystej poświacie ziemi zielonej, brązów i ugrów przypomina powierzchnię księżyca. Nie wiem, czy jest to reminiscencja wrażeń polskich pionierów, dla których pierwsze kroki w Szczecinie były niczym dla "selenauty pierwszy spacer po powierzchni Srebrnego Globu", czy inspiracja mozaiką na kinie "Kosmos", czy raczej reakcja na wylądowanie pierwszego człowieka na księżycu.

Drugi zatytułowany jest "Drzewo III". To drzewo do dzisiaj rośnie na skraju parku Stefana Żeromskiego. Na pniu ma ogromną narośl w kształcie kuli, która fascynowała mnie jako dziecko i stała się tu natchnieniem dla malarza, który uwiecznił ją w obrazie. Dwie perspektywy widzenia świata, daleka niemal kosmiczna i bliska jak w mikroskopie, "gdzie też się dużo dzieje".

Wybrane prace

Powrót